To mój pierwszy wpis.

Blog zawsze był mi obcą formą komunikacji, wolę po prostu galerię ze zdjęciami, które zawsze wydawało mi się, że mówią wszystko, albo prawie wszystko.

Jednak zachęcany z wielu stron zapragnąłem dodać blog do mojej strony.

Nie będzie on standardowym blogiem jakie można znaleźć na podobnych stronach. Nowe zdjęcia dotyczące ślubów i sesji będą pojawiać się w GALERIACH, tu będą natomiast sygnalizował tylko ich pojawienie się. Główną treścią bloga będą natomiast zdjęcia prywatne, bardziej autorskie, czy dotyczące różnych tematyk fotografii, a nie głównego obszaru mojej działalności , czyli reportażu. Znajdziecie tu zdjęci z wypraw, zdjęcia architektury, trochę bardziej nietypowe portrety, czasem ciekawe historie fotograficzne, które mnie inspirują.

Myślę, że blog będzie pomocny w poznaniu mnie i tego co wyprawiam z aparatem, dlatego jeśli masz czas, to wpadnij choć na chwilę ‚-)

[wc_divider style=”dotted” line=”single” margin_top=”” margin_bottom=””]

PODRÓŻ

Pierwszy wpis dotyczy mojej małej eskapady na południe Polski.

Kraków, bo każda podróż na południe to prawie zawsze Kraków. Pogoda niestety trafiła się upiorna. Wiosna zamiast przyjść, zaczaiła się gdzieś na południu Europy i tylko brak śniegu oraz całkiem przyzwoita temperatura świadczyły o tym, że to nie styczeń. Nie mniej jednak przyroda powoli zrezygnowała z zimowej oszczędności i zaczęła tu i dam dawać drobne znaki życia.

A co po Krakowie? Po Krakowie przesunąłem się na południowy zachód. Radośnie podróżując drogą z Krakowa do Zakopanego (szeroką, pofalowaną i w miarę szybką) odbiłem po przejechaniu kilkunastu kilometrów na zachód, w kierunku Bielska Białej. Po drodze znajdują się rozliczne atrakcje, które cieszą oko i inne części ciała. Na szczególną uwagę zasługują Kalwaria Zebrzydowska i Położona w jej sąsiedztwie Lanckorona. Lanckorona to trochę ckliwe i na pewno na dłuższą metę męczące swoim nostalgicznym nastrojem miejsce, ale na godzinną lub nawet kilkugodzinną wizytę jest idealne. Zwłaszcza dla fotografa. Miejsce jest malownicze. Rynek nietypowy, bo położony na zboczu o dużym nachyleniu. Dookoła rynku stoją XIX, a pewnie niektóre i starsze, domy o urokliwej architekturze, choć ciekawszy jest sam układ urbanistyczny, który opisał niejeden profesor w podręczniku urbanistów. Poza rynkiem na stromych zboczach wznoszą się domki i wille, które pękają w szwach w sezonie letnim. W roli wisienki na torcie, wstępują ruiny zamku, majaczące nad miasteczkiem.

Poza Lanckoroną wpadłem jeszcze w Okolicę Żywca. Między Andrychowem, a Żywcem znajduje się szczyt o nazw Kocierz. Na samym górze wzniesieni powstała komercyjna baza turystyczna, ale odchodząc nieco w bok można się napatrzeć na Śląsk, a drugiej strony na Pilsko i Babią Górę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

_R757099

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

_R757102

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

_R757105

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

_R757116_R757119

 

 

 

 

_R757118

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

_R757148

_R757158

 

_R757177

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się swoją opinią